Jools Watsham niezadowolony ze Steama
mutant-mudds-02-700x393

Nie oczekuję, że ktokolwiek z naszych czytelników będzie kojarzył Jolsa Watshama i jego Renegade Kids – to twórca niezależny, który wybił się na konsolach Nintendo i wśród graczy Nintendo zdobył grono fanów. Po niekoniecznie udanych Dementium i ATV Wild Ride wydał on Mutant Mudds, jedną z pierwszych, a przynajmniej pierwszych grywalnych gier indie na platformie 3DS eShop. Trochę ponad rok po pierwszej premierze tego tytułu Jools nadal kombinuje z wrzuceniem go na Steama. Bez skutku, z czego frustrację wyraził ostatnio na swoim blogu.

Jeszcze w ramach wstępu: Mutant Mudds to platformówka w stylu retro, w której biegamy, strzelamy i skaczemy, a skaczemy i na płaszczyźnie, i — do czego twórcę zainspirowały możliwości 3DS-a — “wgłąb” ekranu, przemieszczając się po wielu platformowych warstwach. Gra zdobyła wiele naprawdę pozytywnych recenzji i średni wynik 83% na Metacritic. W połowie zeszłego roku wydana została też na PC-ty, a pod koniec — na urządzenia z iOS-em.

Okazuje się jednak, że o ile brak “3D bez okularów” w żaden sposób nie wpłynął na zainteresowanie i wersja iOS-owa cieszy się zainteresowaniem graczy, o tyle na PC-tach gra nie radzi sobie tak, jak chciałby tego Jools. Odpowiedzią na jego maile do pracowników Steama było “przepraszamy, ale wydaje nam się, że Steam nie jest odpowiednią formą dystrybucji dla twojej gry”. Krótko po kontakcie wystartowała usługa Steam Greenlight i — bazując na naprawdę pozytywnym feedbacku Mutant Mudds w wersji na 3DS-a — autor był pewien, że gracze przemówią, a tytuł trafi do sprzedaży bardzo szybko.

Niestety, minęło ponad 8 miesięcy od opublikowania projektu na Greenlightcie, a gra nie wydaje się nawet zbliżać do pułapu tych mających realne szanse na “sukces”. Jools nie bardzo rozumie, jak to możliwe: w jego listingu recenzji na stronie projektu widnieje cała masa tych powyżej 90% oceny, więc… dlaczego? Dlaczego Mutant Mudds nie może dorównać retro platformówkom, którym dawno się udało, takim jak VVVVV, Offspring Fling!, Capsized, Beep, Braid, Serious Sam Double D, Super Meat Boy czy Commander Keen? Jools próbuje analizować małą porażkę gry i wskazuje na społeczność użytkowników Steama — mają inne zapotrzebowania, niż ludzie przeglądający 3DS-owy eShop. Ale czy to naprawdę wszystko w tym temacie?

Wydaje mi się, że Mutant Mudds to świetny przykład do zrozumienia różnic między platformami i tego, jak łatwo popaść w samozachwyt nad swoją grą. Zapraszam zresztą na Steam Greenlight i ew. do youtubowych gameplayów – to, że Jools nie rozumie, pokazuje tylko, jak bardzo sukces jego gry był losowy. Czy tak ciężko zauważyć różnice między Mutant Mudds a Braidem czy VVVVV?

Nie neguję pozytywnych recenzji i nie o to chodzi, ale gry, które wymienił Jools — te, które odniosły sukces na Steam Greenlight — odniosły sukces nie dlatego, że średnia ocen w recenzjach wynosiła 99%. Spodobały się PC-towym graczom, bo prezentowały trochę inne walory. Braid i Capsized to platformówki niezwykle przyjemne dla oka, czym Mutant Mudds pochwalić się nie może. Super Meat Boy jest do bólu dynamiczne i wizualnie oryginalne. Commander Keen jest retro, i to bardzo retro, retro na pierwszy rzut oka. Serious Sam Double D korzysta ze znanej marki i ma wydawcę, który ma pieniądze.

Do tego dochodzi kwestia platformy, która wydaje się oczywista, ale o której Jools zdaje się nie zdawać sobie sprawy — ba, może nawet nieuważnie czytał recenzje swojej gry. W końcu niejeden raz Mutant Mudds chwalono dlatego, że jest idealną platformówką na kanapę i do autobusu, że reprezentuje sobą wszystko to, co powinna reprezentować gra na platformie mobilnej. Sukces VVVVV czy Braida na Steamie nie oznacza, że platformówki znalazły swoje miejsce na PC-tach — są to raczej wyjątki, które dały radę dzięki konkretnym zaletom. Każda gra ma swoje miejsce i Mutant Mudds od początku było wartościowe  dla użytkowników urządzeń mobilnych, co łatwo poznać po odbiorze gry.

Czuję potrzebę zaklaskać pracownikom Valve, bo potrafią wyczuć tego typu oczywistości i nie zatwierdzili projektu Joolsa Watshama już na starcie, a i teraz nie mają zamiaru w żaden sposób go wspomóc. Pozostawili decyzję graczom i gracze faktycznie przemówili — trailer ich nie zachęcił, statystyki po prostu nie przekonały. Mutant Mudds to naprawdę fajny przykład na to, jak wielką wagę trzeba dziś przyłożyć do platformy i jak ciężko każdemu autorowi wyczuć różne strony wartości swojego dzieła. Jedynym oparciem może być feedback graczy, a Jools — którego obserwuję od pierwszych nowinek o ATV Wild Ride — po raz któryś z kolei pokazał, że nie potrafi z tego feedbacku wyciągać wniosków.

Skorek
22.04.2013 at 19:20

No co tu dużo pisać. Masz rację konradzie.
Mutant Muds nie jest grą zbytnie skomplikowaną, a do tego jak na retro grę przystało, jest pixelowata.
Gracz PC-towy, czy nawet ten z konsol stacjonarnych nawet jeżeli już weźmie ten tytuł do łap (bo jakoś go dostanie), to i tak nim się jakoś szczególnie nie zachwyci, bo nie ma czym. My już nie żyjemy w epoce NES-a czy Atari 2600, żeby grafika i gameplay na poziomie Super Mario Bros. nas jakoś szczególnie przyciągał albo zaskakiwał. Tak jak napisałeś, gracz który złapie to na 3DS-ie w wolnych chwilach przejdzie sobie grę i później może już nigdy do niej nie wróci, ale przez to że mamy mało wolnego czasu na takie gry, sprawi to dla niego wrażenie, iż przechodził tytuł przez miesiąc (może dwa).
Społeczność jaką są gracze z PC i konsol (stacjonarnych) raczej sięgną po bardziej znane, albo bardziej złożone pod względem gameplay-u gry.

micnow
28.04.2013 at 16:13

Dorabiania teorii i uogólnień na siłę. Na steamie jest sporo takich platformówek. Coś musiało pójść nie tak, ale sądzę że coś innego w okolicach community.

Odpowiedz!