[Recenzja] Proteus
proteus_title-630x354

Próbowałem napisać coś o Proteusie chyba już od półtora tygodnia. Utah Utes Wymyślałem jakieś niestworzone rzeczy, których nikt nie byłby w stanie przeczytać, a do których końca sam nie byłem w stanie dobrnąć. Soldes Chaussures 2017 Opowiadałem jakieś historie, szukałem anegdot i próbowałem przypomnieć sobie wszystkie cytaty z książek i filmów, które by do tego pasowały. Nic z tego — Proteus wymykał mi się calkowicie. adidas tubular shadow homme Teraz też prawdopodobnie się wyrwie i w tym wypadku z góry przepraszam: próbowałem.

Jedno jedynie zdanie, które wcześniej napisałem wydaje mi się w jakikolwiek sposób pasować do klimatu tej gry: gdzieś na “Niandra LaDes” Frusciante ma piękną solówkę i nie mogę jej znaleźć. Ale…

###

Przez parę dni przed pójściem do łóżka odpalałem Proteusa na czterdzieści-kilka minut. Tyle trwa przejście go od początku do końca i wystarczy zrobić to jeden jedyny raz, żeby tę grę “zrozumieć”, czy też ewentualnie “poczuć”. Matt Cain Jersey Ja przechodziłem przez tę złożoną z gigantycznych pikseli wyspę kilka razy i przy każdym podejściu byłem zachwycony. Teoretycznie to tylko przypadkowo generowane lokacje na ograniczonej przestrzeni — drzewa, kwiaty, wzgórza i skaczące tu i ówdzie zwierzęta — ale jednak jest w tym coś o wiele bardziej interesującego. Air Jordan 10 Muzyka.

Proteus, jak świetnie zauważył Tomek Kutera z Polygamii, jest czterdziestominutowym albumem z ambientem, którego to gatunku z reguły nie mogę słuchać, bo umieram z nudów gdzieś w siódmej minucie siedemnastominutowej plamy dźwięku. W tym przypadku nie mam z tym jednak żadnego problemu: trzymając pada w rękach i rozglądając się po przypominającym Minecrafta (wszystkie gry FPP w pikselowatej stylistyce przypominają Minecrafta, wybaczcie lenistwo intelektualne nie pozwalające mi znaleźć lepszego porównania) świecie wystarczy mi kilka sekund, żeby wkręcić się w spokojne, monotonne, powolne tempo “rozgrywki” Proteusa. Stawiam kroki, w tle coś brzdęka. Podchodzę do drzew, muzyka troszkę się zmienia. Wchodzę na szczyt góry i zostaje ze mną tylko szum wiatru. Mijam zwierzęta, a one uciekając przede mną “odgrywają” dodatkowe dźwięki.

Właśnie to w Proteusie jest fascynujące. new balance 577 grey green orange To, w gruncie rzeczy, gra muzyczna zrealizowana w bardzo nietypowy sposób. Nike Air Max 98 Homme Przyzwyczajony do chaotycznych Beat Hazardów i innych typowych strzelanko-samochodówko-skakanek do rytmu rocka i metalu nie miałem jeszcze do czynienia z czymś, co naprawdę dobrze byłoby w stanie zobrazować cokolwiek spokojnego. Tutaj może i nie jestem w stanie wybrać własnych utworów, ale nie potrzebuję ich zupełnie — każde czterdzieści minut brzmi inaczej, bo chodząc po innych ścieżkach gram sobie do rytmu zupełnie inny utwór. Wspaniałe doświadczenie idealnie współgrające z klimatem tej produkcji — niepozornego indyka prowadzącego gracza przez cztery pory roku i sprzedającego w ten sposób ładną historię o przemijaniu i zmianach. Co świetnie pasuje do samego tytułu, który wiąże się z greckim bogiem, Proteuszem, który podobno znał odpowiedź na każde pytanie (albo potrafił udzielić sprawdzającej się zawsze przepowiedni), ale nigdy nie chciał podzielić się nią w pokojowy sposób. Air Jordan 4 Retro Chętny musiał uganiać się za nim, kiedy ten zmieniał formę i uciekał jako zwierzę, deszcz, czy jeszcze inna istota.

Zmiany — rozgrywka nigdy nie jest identyczna, zagrany przez nas utwór nie brzmi nigdy tak samo. kanken fjallraven france Przemijanie — świat wygląda zupełnie inaczej w lecie, zupełnie inaczej w zimie. Ten kontrast grafika w Proteusie oddaje idealnie, a ciary przechodzą mnie na samą myśl o wylądowaniu po raz kolejny w pokrytym śniegiem lesie. nike air max heren Całość dopełniają jeszcze małe smaczki, które mogę źle rozczytywać — spadające różowe płatki z drzew wydają mi się oczywistym nawiązaniem do japońskiej sakury — oraz przeróżne dziwaczne zjawiska, na które w trakcie wędrówki można trafić. Nie będę zdradzać jakie: warto przekonać się na własne oczy i często patrzeć w gwiazdy.

Proteusa, jak mówiłem, odpalałem przez kilka dni przed pójściem spać.

WiiTold
11.03.2013 at 20:18

Twoja recenzja zostawiła mi emejdżi na ryju. Nie mogę się doczekać aż sam obadam. Niestety, zdarzy się to przy jakimś indie bundle, bo nie jednak 10$ za tego typu doświadczenie to trochę za dużo…

Odpowiedz!